Mozzarella na dobre zadomowiła się w polskich kuchniach – jest łatwa do kupienia i dobrze znana. Ale dla osób, które lubią gotować nie tylko szybko, ale i świadomie, to dopiero początek. Sery z Włoch potrafią być kremowe, twarde, pikantne, a nawet z wyraźnym orzechowym finiszem. Mają swój charakter, konkretne zastosowanie i często zaskakują smakiem, którego trudno szukać w produktach „na styl włoski”. Jeśli chcesz gotować tak, jak jedzą Włosi – warto poznać je bliżej.
Sery z włoską duszą – nie tylko mozzarella
We Włoszech ser to nie tylko dodatek do pizzy czy makaronu – często to punkt wyjścia do całego dania. I zarazem coś, co mówi wiele o regionie, z którego pochodzi. W Umbrii i Toskanii króluje pecorino, w Lombardii – gorgonzola, a na południu Włoch – burrata. Lokalność i różnorodność mają tu większe znaczenie niż sama nazwa na opakowaniu. Dwa sery o podobnej nazwie mogą smakować zupełnie inaczej, jeśli pochodzą z różnych miejsc lub są robione z innego mleka.
Czym różni się burrata od mozzarelli?
To pytanie często pojawia się u osób, które zaczynają szukać czegoś więcej niż standardowych produktów z półki. Oba sery pochodzą z południa Włoch i robi się je z mleka krowiego (czasem bawolego), ale różnice są wyraźne.
Mozzarella jest sprężysta, neutralna w smaku – idealna do zapiekania, sałatek, pizzy.
Burrata to już inna historia: miękka kula z płynnym, kremowym środkiem, który powstaje z połączenia śmietanki i strzępków mozzarelli. Najlepsza z pieczywem, pomidorami i oliwą – bez dodatków, które zagłuszyłyby jej smak.
Pecorino, grana padano, parmezan – który do czego?
Twarde, dojrzewające sery bywają mylone – nic dziwnego, wyglądają podobnie. Ale w smaku i strukturze różnice są wyraźne.
Pecorino powstaje z mleka owczego i ma intensywny, lekko słony profil. Grana Padano dojrzewa krócej, jest łagodniejszy i mniej wyrazisty. Parmezan, czyli Parmigiano Reggiano, to klasyk – złożony, orzechowy, pełen umami. Włoscy kucharze nie używają tych serów zamiennie – wiedzą, który pasuje do carbonary, który do risotto, a który do świeżych warzyw z oliwą.
Dlaczego włoskie sery smakują inaczej niż te produkowane masowo?
Włoskie sery mają niepowtarzalny smak nie tylko dzięki recepturom, ale też temu, jak są traktowane – od produkcji po sposób podania. Rzemieślnicze mleczarnie często korzystają z mleka od lokalnych dostawców, sezonowych warunków dojrzewania i bardzo prostych składników – bez dodatków, które mają „poprawiać” smak czy wydłużać termin przydatności. Tam, gdzie liczy się jakość, sery nie muszą być idealne wizualnie – liczy się charakter, nie forma. To odróżnia je od produktów przemysłowych, tworzonych z myślą o powtarzalności i długim transporcie. Włoski ser potrafi być niejednolity, czasem lekko popękany, czasem z wyczuwalną goryczką – i właśnie w tym tkwi jego siła. Dla wielu osób to nowe doświadczenie, ale też moment, w którym zaczynają rozumieć, czym różni się prawdziwa kuchnia od tej „stylizowanej na włoską”.
Gdzie kupić dobre włoskie sery w Polsce?
W teorii – wszędzie. W praktyce – to, co wygląda jak włoski ser, nie zawsze tak smakuje. W dużych sieciach dostępne są produkty „w stylu włoskim”, ale często brakuje im smaku, który rzeczywiście przenosi do Umbrii czy Apulii. Osoby, które gotują z ciekawością i zwracają uwagę na jakość, coraz częściej szukają serów sprowadzanych bezpośrednio od lokalnych wytwórców – bez kompromisów i marketingowych skrótów.
Właśnie dlatego warto znać Fettine – włoskie sery sklep. To delikatesy, które ściągają sery z małych włoskich mleczarni, bezpośrednio od producentów. W ich ofercie są m.in. pecorino, burrata, gorgonzola – produkty z konkretnym pochodzeniem i wyrazistym smakiem. Takie, które dają efekt „jak we Włoszech”, bez wyjeżdżania z domu.
Co warto spróbować na początek?
Dobrym początkiem będzie burrata – kremowa, podawana na zimno, świetna z pomidorami i oliwą. Z kolei pecorino stagionato, długo dojrzewające i lekko pikantne, świetnie sprawdza się z konfiturą figową lub kieliszkiem czerwonego wina. A jeśli chcesz odkryć więcej, wystarczy połączyć trzy różne sery na jednej desce i zestawić je z prostym pieczywem – bez zbędnych dodatków, za to z pełnym skupieniem na smaku. To niewielki krok, który naprawdę potrafi zmienić codzienne gotowanie w coś znacznie bardziej świadomego.






















